Dlaczego telefony drożeją? Proste wytłumaczenie kryzysu na rynku smartfonów
W 2026 roku telefony drożeją szybciej niż zwykle, a winna jest sztuczna inteligencja. Ten artykuł wyjaśnia prostym językiem, dlaczego pamięć komputerowa stała się deficytowym towarem, o który rywalizują producenci telefonów i giganci technologiczni budujący centra danych AI - i co to oznacza dla cen w sklepach.
- Dlaczego telefony drożeją w 2026 roku?
- Czym jest ta pamięć, o którą toczy się cała walka?
- Dlaczego fabryki wolą produkować pamięć dla AI, a nie dla telefonów?
- Dlaczego akurat teraz brakuje pamięci? Czy to się nie mogło powtórzyć wcześniej?
- O ile podrożały telefony?
- Dlaczego Samsung też podnosi ceny, skoro sam produkuje pamięć?
- Dlaczego tanie telefony ucierpią najbardziej?
- Kiedy telefony znów zaczną tanieć?
- Najczęściej zadawane pytania o drożejące telefony

Dlaczego telefony drożeją w 2026 roku?
Telefony drożeją, bo brakuje pamięci, która jest w nich niezbędna do działania - a brakuje jej, bo ta sama pamięć jest teraz masowo potrzebna do budowy sztucznej inteligencji. Giganci technologiczni tacy jak Microsoft, Amazon i Google budują ogromne centra danych pod AI i płacą fabrykom pamięci znacznie więcej niż producenci telefonów, więc fabryki wolą produkować dla nich. Firmy tej skali nazywa się hiperskalerami*.
To nie jest chwilowy problem z dostawami, tylko trwała zmiana w tym, komu fabrykom bardziej opłaca się sprzedawać. Skutek widać już w sklepach: firma badawcza IDC szacuje, że 2026 rok będzie najgorszym rokiem w historii sprzedaży telefonów, a przeciętny kupujący zapłaci za telefon około 550 dolarów, czyli 100 dolarów więcej niż rok wcześniej.
Czym jest ta pamięć, o którą toczy się cała walka?
Telefon ma w środku dwa rodzaje pamięci: RAM, czyli pamięć operacyjną, oraz pamięć masową, czyli dysk telefonu. Pełne wyjaśnienie obu pojęć, razem z DRAM, HBM i GPU, znajdziesz w osobnym artykule: Czym są RAM, NAND, DRAM, HBM i GPU? Słownik pamięci w telefonach i AI.
Na potrzeby tego artykułu wystarczy wiedzieć, że sztuczna inteligencja potrzebuje specjalnej, znacznie bardziej zaawansowanej wersji pamięci operacyjnej niż ta w telefonie, zdolnej obsłużyć dużo więcej danych naraz, bo model AI musi jednocześnie odpowiadać tysiącom osób na całym świecie. Ta specjalna pamięć jest trudniejsza w produkcji, ale hiperskalerzy płacą za nią dużo więcej niż producenci telefonów płacą za zwykłą. W skali globalnej to nie jeden telefon i jedna kość pamięci, ale tysiące takich zestawów pamięci działających bez przerwy w centrach danych na całym świecie.
Dlaczego fabryki wolą produkować pamięć dla AI, a nie dla telefonów?
Fabryki mają ograniczoną liczbę okrągłych płytek krzemowych, zwanych wafelkami, z których wycina się pamięć. To fizyczny limit produkcji - nie da się go szybko zwiększyć, bo budowa nowej fabryki trwa lata. Skoro hiperskalerzy tacy jak Microsoft, Amazon czy Google płacą więcej za tę samą ilość wafelków niż producenci telefonów, fabrykom bardziej opłaca się produkować dla nich.
Jest w tym pewien paradoks. Wyprodukowanie zwykłej pamięci telefonicznej jest w gruncie rzeczy prostsze i tańsze niż wyprodukowanie zaawansowanej pamięci dla AI, która wymaga skomplikowanego układania wielu warstw jedna na drugiej i łączenia ich tysiącami mikroskopijnych połączeń. Mimo to producenci telefonów muszą dziś płacić więcej niż wcześniej, żeby w ogóle dostać swoją porcję.
Dlaczego? Bo o cenie decyduje nie tylko koszt wytworzenia, ale też to, ile fabryka mogłaby zarobić, przeznaczając ten sam wafel na coś innego. Hiperskalerzy płacą za gigabit pamięci dla AI wyraźnie więcej niż producenci telefonów płacą za gigabit zwykłej pamięci. Fabryka staje więc przed prostym wyborem: zamienić wafel w tańszą w produkcji, ale gorzej płatną pamięć do telefonu, albo w droższą w produkcji, lecz znacznie lepiej płatną pamięć do serwera AI. Racjonalna decyzja biznesowa to druga opcja.
Warto zobaczyć to na uproszczonym przykładzie liczbowym, w umownych jednostkach. Zwykła pamięć telefoniczna kosztuje w produkcji 1 jednostkę, sprzedaje się za 3 jednostki, więc zysk z niej to 2 jednostki. Pamięć dla AI kosztuje w produkcji 3 jednostki, bo zużywa trzykrotnie więcej wafla, ale sprzedaje się za 12 jednostek, więc zysk z niej to aż 9 jednostek. Mimo że pamięć dla AI jest droższa w produkcji, przynosi fabryce dużo wyższy zysk niż zwykła pamięć telefoniczna, więc to właśnie na niej fabryka będzie zarabiać najchętniej, mając do wyboru ograniczoną liczbę wafli.
Ważne zastrzeżenie: to nie jest sztuczne, celowe podbijanie ceny zwykłej pamięci telefonicznej. To efekt mechanizmu aukcyjnego. Skoro fabryki wolą kierować wafle na pamięć dla AI, dostępność pamięci telefonicznej gwałtownie maleje. Producenci telefonów, którzy nadal jej potrzebują, muszą licytować się o pozostałą, mniejszą pulę wafli. Cena rośnie, bo popyt przewyższa nagle skurczoną podaż, a nie dlatego, że ktoś świadomie postanowił podnieść cenę tej konkretnej pamięci.
Dlaczego akurat teraz brakuje pamięci? Czy to się nie mogło powtórzyć wcześniej?
Pamięć komputerowa to jedna z najbardziej niestabilnych branż na świecie. Regularnie przechodzi z ostrego niedoboru w ostrą nadwyżkę i z powrotem, w powtarzalnych, kilkuletnich cyklach.
Powód jest prosty. Zbudowanie nowej fabryki pamięci to inwestycja rzędu 10-20 miliardów dolarów, trwająca 2-3 lata, zanim ruszy pełną parą. Ten koszt i czas wynikają z precyzji, jakiej wymaga sama produkcja - struktury wytrawiane na wafelku mają wielkość liczoną w nanometrach, czyli tysięcznych częściach grubości ludzkiego włosa, więc potrzebne są bardzo specjalistyczne, kosztowne maszyny i pomieszczenia czystsze niż sala operacyjna. Firmy muszą więc decydować się na budowę na podstawie tego, jak myślą, że będzie wyglądał popyt za kilka lat - a to bardzo trudne do przewidzenia. Często zdarza się, że fabryka zaczyna działać dokładnie w momencie, gdy popyt już opada, co kończy się nadwyżką i gwałtownym spadkiem cen.
Ten cykl już się kilka razy powtarzał. W latach 2017-2018 ceny pamięci podwoiły się, a rok później spadły o 40-60%. Kolejna fala przyszła w czasie pandemii, a potem, w latach 2022-2023, branża przeżyła jeden z najcięższych kryzysów w swojej historii - firmy produkujące pamięć notowały wielomiliardowe straty kwartalne. Właśnie z tamtego załamania firmy odbudowały zapasy tak nisko, że dzisiejszy gwałtowny wzrost popytu ze strony AI natychmiast doprowadził do niedoboru.
Jest jeszcze jeden istotny powód, dla którego ten niedobór jest tak dotkliwy: pamięć komputerową na świecie produkują właściwie tylko trzy duże firmy - Samsung, SK Hynix i Micron. Nie ma dziesiątek konkurentów, którzy mogliby szybko zwiększyć produkcję, gdy popyt rośnie. Budowa nowej fabryki jest tak kosztowna i ryzykowna, że praktycznie nikt nowy nie wchodzi na ten rynek, a te trzy firmy, pamiętając straty z poprzednich załamań, wolą ostrożnie zarządzać podażą niż ryzykować kolejny kryzys. To sprawia, że kiedy pojawia się nagły skok popytu, jak teraz ze strony AI, nie ma kto szybko odpowiedzieć zwiększoną produkcją.
O ile podrożały telefony?
Ceny samej pamięci wzrosły w niektórych przypadkach dwu- lub trzykrotnie w ciągu zaledwie kilku miesięcy 2026 roku. To bezpośrednio przełożyło się na ceny gotowych telefonów.
Xiaomi podniosło ceny na 11 modeli telefonów i tabletów, niektóre warianty o około 137 dolarów, czyli o 25-30%. Samsung podniósł cenę bazowego modelu Galaxy S26 do 899 dolarów, wobec 799 dolarów za poprzednika rok wcześniej. Firma Nothing musiała podnieść ceny swojego telefonu zaledwie kilka miesięcy po premierze, bo koszt samej pamięci podwoił się w trakcie prac nad projektem, a potem podwoił się jeszcze raz.
Dyrektor generalny Apple, Tim Cook, przyznał wprost w wywiadzie dla Wall Street Journal w czerwcu 2026 roku, że podwyżki cen są nieuniknione z powodu bezprecedensowego wzrostu kosztów pamięci. Apple już podniosło ceny na komputery Mac i tablety iPad, w niektórych przypadkach o do 20%. Podwyżka cen samych iPhone’ów jeszcze nie nastąpiła, ale jest zapowiedziana - ma dotyczyć nowej generacji iPhone 18, której premiera planowana jest na trzeci kwartał 2026 roku. Analitycy TrendForce szacują, że koszt materiałowy iPhone’a 18 Pro w wersji 256 GB wzrośnie o blisko 38% rok do roku, głównie z powodu pamięci, a Apple może dodatkowo podnieść ceny starszych, wciąż sprzedawanych modeli iPhone’a w momencie premiery nowej generacji, żeby częściowo skompensować rosnące koszty.
Chcesz przeczytać więcej o nadchodzącej premierze? Sprawdź nasz artykuł: iPhone 18 - premiera, specyfikacja, ceny i wszystko, co wiemy o nowej serii.
Dlaczego Samsung też podnosi ceny, skoro sam produkuje pamięć?
Samsung faktycznie ma tu inną pozycję niż większość konkurencji - ale to nie znaczy, że dostaje pamięć za darmo.
Samsung jest jednym z trzech głównych producentów pamięci na świecie, więc w przeciwieństwie do Xiaomi czy Nothing nie musi stać w kolejce po przydziały u obcego dostawcy. To realna przewaga, widoczna zresztą w liczbach: Samsung podniósł cenę Galaxy S26 o 100 dolarów, podczas gdy Xiaomi podniosło ceny o 25-30% na wybranych modelach. Samsung radzi sobie więc lepiej niż reszta rynku, ale nie unika podwyżek całkowicie.
Powód jest ten sam paradoks kosztu alternatywnego, o którym już była mowa, tylko przeniesiony do wnętrza jednej firmy. Dział produkujący pamięć i dział produkujący telefony to w Samsungu w praktyce dwie osobne jednostki biznesowe, każda rozliczana z własnych wyników finansowych. Jeśli dział pamięci oddawałby wafle działowi telefonów po zaniżonej cenie, zamiast sprzedać je hiperskalerowi po cenie rynkowej, to dział pamięci wykazywałby niższy zysk - a to widzą akcjonariusze i zarząd całej firmy. Duże firmy z wewnętrznymi działami zwykle rozliczają się między sobą po cenach zbliżonych do rynkowych, więc telefony Samsunga i tak „płacą” mniej więcej tyle, ile zapłaciłby zewnętrzny klient.
Do tego dochodzi fizyczny limit produkcji, który obowiązuje Samsunga tak samo jak każdego innego producenta pamięci - każdy wafel przeznaczony na telefon to wafel, którego nie sprzeda hiperskalerowi po wyższej cenie.
Samsung raczej nie jest zaskoczony tym kryzysem - jako jeden z głównych producentów pamięci widzi popyt na nią wcześniej niż ktokolwiek inny, bo to właśnie do niego trafiają zamówienia od hiperskalerów. To jednak nie zmienia rachunku ekonomicznego: firmie jako całości bardziej opłaca się sprzedawać więcej pamięci zewnętrznie po wysokiej cenie, niż zamrozić całą produkcję pod własne telefony po niższej stawce. Stąd kompromis, który widać na rynku: Samsung częściowo chroni swój dział telefonów, ale nie robi tego kosztem własnego zysku z pamięci.
Dlaczego tanie telefony ucierpią najbardziej?
Producenci tanich telefonów mają bardzo mały margines zysku na każdym sprzedanym urządzeniu. Gdy koszt pamięci rośnie nawet o kilkanaście dolarów, ten margines znika całkowicie.
W efekcie producenci tanich modeli mają dwa wyjścia: podnieść cenę albo dać mniej pamięci za te same pieniądze, na przykład 128 GB zamiast wcześniejszych 256 GB. Część mniejszych marek w ogóle wycofuje się z produkcji telefonów, bo przy takich kosztach nie da się już na nich zarabiać. Najmocniej odczują to kupujący w krajach, gdzie najpopularniejsze są telefony kosztujące poniżej 100 dolarów, na przykład w Indiach.
Jeśli Twój nowy telefon ma mniej pamięci niż poprzedni, warto zaopatrzyć się w dobry kabel do przenoszenia danych, na przykład 3mk Hyper Cable N-Series USB-C to USB-C, żeby łatwo i stabilnie kopiować zdjęcia i filmy na komputer.
Kiedy telefony znów zaczną tanieć?
Firmy badawcze zajmujące się rynkiem technologii zgodnie szacują, że obecny niedobór pamięci potrwa co najmniej do końca 2027 albo 2028 roku. Powód wynika wprost z tego, co wiemy o cykliczności tej branży: skoro zbudowanie nowej fabryki trwa 2-3 lata, nawet gdyby firmy zaczęły dziś budować nowe zakłady, dodatkowa pamięć trafi na rynek dopiero za kilka lat.
Ceny pamięci w historii zawsze w końcu spadały, gdy na rynek trafiała nowa podaż. Można się więc spodziewać, że kiedyś ceny znów spadną - tylko nie stanie się to szybko, bo tym razem trzej najwięksi producenci są dużo ostrożniejsi w rozbudowie mocy produkcyjnych niż w poprzednich cyklach.
Najczęściej zadawane pytania o drożejące telefony
Czy wszystkie telefony podrożeją tak samo?
Nie. Najbardziej odczują to tanie i średnio drogie modele, bo tam producenci mają najmniej miejsca na wchłonięcie wyższych kosztów. Drogie telefony też podrożeją, ale procentowo mniej.
Czy producenci mogą zamiast podwyżki po prostu dać mniej pamięci?
Tak, i już to robią. Niektóre modele mają teraz mniej miejsca na dane niż ich poprzednicy, mimo tej samej ceny - to ukryta forma podwyżki.
Czy warto kupić telefon teraz, czy poczekać na spadek cen?
Eksperci branżowi wskazują, że ceny raczej będą dalej rosnąć w najbliższych miesiącach, więc czekanie na spadek może się nie opłacać. Ostateczna decyzja zależy jednak od Twoich potrzeb i budżetu.
Jeśli zastanawiasz się nad konkretnym modelem, zobacz nasze porównanie iPhone’a 17 i 17 Pro - pomoże Ci zdecydować, czy dopłata do wyższego modelu ma sens.
Dlaczego akurat sztuczna inteligencja odpowiada za drożejące telefony?
Hiperskalerzy budujący sztuczną inteligencję potrzebują ogromnych ilości specjalnej pamięci do swoich serwerów i płacą za nią więcej niż producenci telefonów, więc fabryki wolą produkować dla nich.
Czy jakieś marki telefonów mogą zniknąć z rynku przez ten kryzys?
Część producentów już się wycofuje z rynku telefonów, bo przy takich kosztach nie da się na nich zarabiać. Ci najwięksi, jak Apple czy Samsung, poradzą sobie lepiej, bo mają więcej pieniędzy na zabezpieczenie dostaw.
Dlaczego nie da się po prostu szybko zbudować więcej fabryk pamięci?
Bo to inwestycja rzędu 10-20 miliardów dolarów, trwająca 2-3 lata, i podejmuje ją tak naprawdę tylko trzech dużych graczy na świecie - Samsung, SK Hynix i Micron. To zbyt kosztowne i ryzykowne, żeby robić to pochopnie, więc nawet przy dużym popycie podaż rośnie bardzo powoli.
* Kim są hiperskalerzy?
Hiperskalerami nazywa się największe firmy technologiczne, które budują i obsługują gigantyczne centra danych na skalę globalną - przede wszystkim Microsoft, Amazon i Google, a także Meta. To one stoją za większością popularnych usług chmurowych i platform AI, z których korzystają miliony ludzi jednocześnie. Ich centra danych zużywają tak dużo sprzętu, że to właśnie te firmy, a nie producenci telefonów, dyktują dziś warunki na rynku pamięci komputerowej.






Login and Registration Form